Strona główna
Dziecko
Tutaj jesteś

Młodzieżowe słowo roku – co to było?

Młodzieżowe słowo roku - co to było?

Nie wiesz, jakie było najnowsze Młodzieżowe Słowo Roku i o co w ogóle chodzi w tym plebiscycie? Zastanawiasz się, skąd biorą się takie twory jak rel, essa czy szponcić? Z tego tekstu dowiesz się, jak działa konkurs, jakie słowa wygrywały i dlaczego budzą tyle emocji wśród młodych i starszych.

Czym jest Młodzieżowe Słowo Roku?

Plebiscyt Młodzieżowe Słowo Roku organizuje od 2016 roku Wydawnictwo Naukowe PWN razem z projektem „Słowa klucze” w ramach programu „Ojczysty – dodaj do ulubionych”. To nie jest zabawa wyłącznie dla nastolatków, choć to oni są tu na pierwszym planie. Konkurs przyciąga też językoznawców, nauczycieli, dziennikarzy kulturowych i wszystkich, którzy lubią śledzić, jak zmienia się polszczyzna.

Uczestnicy zgłaszają swoje propozycje przez internet, często całymi falami – gdy dane słowo zaczyna żyć w memach, na TikToku czy w czatach, widać to też w formularzach zgłoszeniowych. Nie wygrywa jednak automatycznie to, które dostało najwięcej głosów. Ostateczną decyzję podejmuje jury, oceniając oryginalność, kreatywność, świeżość i poprawność językową danego wyrażenia.

Kto tworzy kapitułę plebiscytu?

Za wyborem zwycięzców stoją konkretne osoby, a nie anonimowa „komisja”. W jury zasiadają m.in. prof. Marek Łaziński z Instytutu Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Ewa Kołodziejek z Uniwersytetu Szczecińskiego, dr hab. Anna Wileczek z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz dziennikarz kultury Bartek Chaciński z „Polityki”. To oni czytają tysiące zgłoszeń i dyskutują, co najlepiej oddaje ducha danego roku.

Zespół nie ogranicza się do liczenia kliknięć. Część propozycji odpada automatycznie, bo regulamin jasno mówi, że z konkursu są usuwane słowa wulgarne, nawołujące do przemocy czy nienawiści, obrażające osoby lub grupy, łamiące prawo albo naruszające dobre obyczaje. Odrzucane są też słowa, które już raz wygrały lub były wyróżnione, dlatego np. „sztos” nie mógł triumfować drugi raz.

Młodzieżowe Słowo Roku nie jest słownikiem wulgaryzmów, ale zapisem żywego języka, filtrowanego przez zasady przyzwoitości i realne użycie.

Jakie słowa mają szansę wygrać?

Dużą przewagę mają słowa, które faktycznie funkcjonują w rozmowach młodych ludzi. Jury odrzuca propozycje wymyślone „pod konkurs”, sztucznie purystyczne lub takie, które istnieją tylko w teorii. Dobrym przykładem jest „dwudzionek”, czyli próba zastąpienia weekendu polską wersją – językoznawcy ocenili, że mało kto chce tak mówić, więc wyraz nie przeszedł dalej.

Liczy się też to, jak dane słowo opowiada o świecie. Raz jest to memiczny żart (jak „dzban”), kiedy indziej opis stylu życia („alternatywka”) czy emocji, jak w przypadku wyrażeń typu „rel” czy „essa”. Tak powstaje coroczny przegląd tego, czym żyje polska młodzież.

Jak wybierano młodzieżowe słowa przed 2025 rokiem?

Od 2016 roku lista zwycięzców dobrze pokazuje, jak w krótkim czasie zmienia się moda na słowa. W pierwszych edycjach dominowały memiczne neologizmy i skróty z internetu, później doszły rozbudowane określenia stylów czy postaw. Z czasem pojawiły się też dyskusje, czy każde młodzieżowe słowo da się bezpiecznie uhonorować w oficjalnym plebiscycie.

Wybrane hasła zapadają w pamięć nawet osobom, które nigdy nie głosowały w konkursie. Wiele z nich przeszło błyskawicznie do języka ogólnego i dziś można je usłyszeć nie tylko w szkole czy w sieci, ale też w rozmowach dorosłych.

Najgłośniejsze zwycięstwa i wyróżnienia

Dla porządku warto zestawić kilka głośnych roczników, żeby zobaczyć, jak zmieniał się klimat plebiscytu. Poniżej proste porównanie wybranych lat, od pierwszej edycji po nowsze słowa:

Rok Słowo Krótka charakterystyka
2016 sztos wyraz zachwytu, coś bardzo udanego, „mega fajne”
2017 XD emotikon śmiechu przeniesiony do mowy, znak „śmieszkowania”
2018 dzban obraźliwe, ale żartobliwe miano dla kogoś, kto robi coś głupiego
2019 alternatywka dziewczyna o „alternatywnym” stylu, kojarzona z subkulturami i social mediami
2022 essa okrzyk luzu i radości, często po udanej akcji lub dobrej wiadomości
2023 rel skrót od „relate”, wyraz mocnej zgody z cudzą opinią

Niektóre edycje przyniosły też barwne wyróżnienia. W 2017 roku głośno było o takich propozycjach jak „smartwica/smartfica”, czyli ironiczne określenie uzależnienia od smartfona, czy neologizm „odjaniepawlić”, który pokazywał, jak młodzi chętnie mieszają w jednym słowie odniesienia kulturowe, religijne i memiczne.

Do tego dochodziły neosemantyzmy, czyli stare słowa w nowym znaczeniu. Przykład to „pocisk” i czasownik „pocisnąć kogoś”, używane nie o amunicji, ale o dosadnej, „masakrującej” riposcie w dyskusji. Plebiscyt dobrze pokazuje, jak młodzież przerabia istniejące wyrazy na zupełnie inne komunikaty.

Kontrowersyjny rok 2020

W 2020 roku stało się coś, co wielu obserwatorów zaskoczyło. Jury ogłosiło, że nie przyzna tytułu, bo najczęściej zgłaszane słowa były zbyt wulgarne albo obrażały konkretne osoby, poglądy czy płeć. To pokazało napięcie między tym, co faktycznie mówi młodzież, a tym, co da się firmować logiem PWN.

Mimo braku oficjalnego zwycięzcy kapituła ujawniła, które wyrażenia dostały najwięcej głosów, i wyróżniła neologizm „tozależyzm”. Ten wyraz trafił w coś bardzo polskiego – skłonność do odpowiadania „to zależy”, gdy trudno zająć jednoznaczne stanowisko. W jednym słowie zamknięto całą postawę wobec świata.

Co oznaczało młodzieżowe słowo roku 2025?

Dziesiąta, jubileuszowa edycja przyniosła nowe brzmienie: w 2025 roku Młodzieżowym Słowem Roku zostało „szponcić”. Obok pojawia się też skrócona forma „szpont”, która funkcjonuje w podobnych kontekstach. To kolejny przykład czasownika o wyrazistym, trochę „szeleszczącym” brzmieniu, który aż prosi się o memy i gry słowne.

Podczas gali ogłoszono także pozostałe miejsca na podium – wśród najpopularniejszych propozycji znalazły się „szponcić/szpont” oraz tajemniczo brzmiące „OKPA”. Skróty w stylu „OKPA” wpisują się w szerszą tendencję, dobrze znaną już z czasów komunikatorów takich jak Gadu-Gadu, gdzie królowały formy typu „zw” czy „kc”.

Jak brzmiało podium 2025?

Dla wielu starszych odbiorców samo brzmienie słowa „szponcić” jest zaskakujące. Nie wiadomo od razu, czy chodzi o chwalenie się, skąpstwo, czy może coś związanego z „szponami”. Taki efekt zagadki jest zresztą typowy dla nowszych edycji plebiscytu – najpierw słowo krąży w bańkach internetowych, a dopiero później reszta Polski próbuje rozszyfrować jego sens.

Dokładne, oficjalne objaśnienie znaczenia „szponcić” znajdziesz w materiałach organizatorów konkursu, publikowanych przy ogłoszeniu wyników. W praktyce to użycie w codziennych rozmowach młodych ludzi zadecyduje, czy słowo zostanie z nami na dłużej, czy szybko zniknie z obiegu.

Dlaczego szponcić wzbudza emocje?

Każdy kolejny zwycięzca plebiscytu uruchamia znany scenariusz: młodzi piszą, że używają tego słowa od dawna, część internautów zaskakuje się, że w ogóle czegoś takiego nie słyszała, a starsze pokolenia – określane często jako „boomerzy” – narzekają, że „język się psuje”. To właśnie przy okazji dyskusji o młodzieżowym slangu padły komentarze, że starsi politycy próbują na siłę „brzmieć młodzieżowo” i popadają przez to w śmieszność.

Dobrym przykładem jest nagranie posłanki Wandy Nowickiej, które skomentował były premier Leszek Miller, nazywając takie próby „śmiesznymi i kompromitującymi”. To pokazuje, że młodzieżowe słowa są czymś więcej niż żartem z internetu. Stają się polem sporu o to, kto ma „prawo” mówić jak młodzi i kiedy to jeszcze naturalne, a kiedy robi się niezręczne.

Gdy słowa w stylu „szponcić” wchodzą do polityki czy reklamy, widać wyraźnie, że slang przestaje być wyłącznie sprawą szkolnego korytarza.

Czy młodzieżowe słowa naprawdę są nowe?

Jeśli spojrzysz na dawne slangi, szybko zobaczysz, że dzisiejsze „dziwne” słowa wcale nie są czymś wyjątkowym. W latach 90. i pierwszej dekadzie XXI wieku uczniowie mówili tak, że dzisiejszym dorosłym też trudno byłoby to obronić na lekcji polskiego. A jednak te wyrażenia świetnie spełniały swoje zadanie: budowały wspólnotę i odróżniały młodych od reszty świata.

TikTokerka Fireverka przypomniała w swoich filmach słownik millenialsów z czasów szkoły. Z jej listy i wspomnień internautów można ułożyć małe archiwum dawnego slangu, który dziś brzmi niemal tak samo egzotycznie, jak dla wielu osób „rel” czy „bambik”.

Slang lat 90. – co mówiło młodsze pokolenie?

W latach 90. królowały wyrażenia, które dla dzisiejszego nastolatka brzmią jak z innej planety. Wiele z nich dotyczyło imprez, wyglądu i emocji, ale brzmiały inaczej niż dzisiejsze „crush” czy „glamour” w wersji młodzieżowej. Oto przykłady, które często wracają w takich wspomnieniach:

  • „lans” – chwalenie się, obnoszenie czymś modnym i wyjątkowym, co ma robić wrażenie,
  • „paker” – mocno umięśniony facet, zwykle kojarzony z siłownią,
  • „melanż” – impreza, czasem też dłuższa „ciągła” zabawa,
  • „spox” – luźna wersja „spoko”, przyzwolenie, że coś jest w porządku,
  • „ściema” – kłamanie, oszukiwanie, kręcenie,
  • „faza” – euforyczny stan, „wejście w klimat” sytuacji lub imprezy.

Były też słowa mocno naładowane emocjonalnie, jak wulgarny przymiotnik „zajebiście”, który w latach 90. wszedł na stałe do potocznej polszczyzny. Opisywał nie tylko coś bardzo fajnego, ale też intensywność wrażeń, na przykład „zajebiście mocny” kolor czy smak.

Slang lat 2000. – era komunikatorów i memów

Pierwsza dekada lat 2000. to z kolei język silnie związany z internetem i komunikatorami w rodzaju Gadu-Gadu. Wtedy rozpowszechniły się krótkie skróty, które miały zmieścić emocje w kilku znakach. Duża część z nich do dziś budzi uśmiech u osób, które dorastały w tamtym czasie.

Do najbardziej charakterystycznych wyrażeń tego okresu należały między innymi:

  • „żal.pl” – reakcja na coś żenującego, „bez komentarza”,
  • „żenua” – skrócona forma żenady, bliska „żal.pl”,
  • „zw” – „zaraz wracam”, typowy status na komunikatorze,
  • „kc” – skrót od „kocham cię”, często dodawany na końcu wiadomości,
  • „twoja stara” – uniwersalna odpowiedź na zaczepki, zamiast merytorycznej reakcji,
  • „seryjnie” – podkreślenie, że ktoś mówi zupełnie serio, bez żartu,
  • „omnomnom” – sposób na opisanie czegoś bardzo smacznego.

Do tego dochodziły określenia, które dotyczyły zachowania w grupie, jak „beka” (rozbawienie, „mamy z kogoś bekę”), „brechtać się” (śmiać się głośno i niekontrolowanie), „ocb” (skrót od „o co biega?”) czy „lecieć w kulki” (oszukiwać albo robić sobie z kogoś żarty). Wiele z tych słów przetrwało znacznie dłużej niż jedna generacja.

Jak stare słowa wracają w nowych rankingach?

Ciekawym zjawiskiem jest to, że niektóre dawne określenia nagle pojawiają się w nowych kontekstach, a nawet w okolicach plebiscytu Młodzieżowe Słowo Roku. Dobry przykład to słowo „przychlast”, które millenialsi kojarzą z czasów szkoły jako obraźliwe określenie nieatrakcyjnego, mało ogarniętego chłopaka.

Dopiero wiele lat później „przychlast” trafił do rankingów związanych z plebiscytem. Pokazuje to, że język młodzieży nie resetuje się co dekadę. Raczej przypomina warstwy osadów – jedne słowa znikają, inne wypływają ponownie, czasem z nieco zmienionym znaczeniem.

Jak korzystać z młodzieżowych słów z głową?

Dorośli, którzy próbują mówić jak młodzież, często wpadają w pułapkę „cringe’u”. Widać to szczególnie wtedy, gdy polityk, nauczyciel albo rodzic nagle wrzuca do wypowiedzi serię wyrażeń w stylu „rel”, „essa” czy świeże „szponcić”, chociaż na co dzień tak nie mówi. Czy da się tego uniknąć?

Pomagają proste zasady, które pozwalają szanować i język młodych, i własny sposób mówienia:

  • najpierw sprawdzaj znaczenie słowa, zanim użyjesz go publicznie,
  • nie wciskaj slangu na siłę, jeśli nie czujesz się w nim naturalnie,
  • pytaj młodszych o kontekst, w jakim używają danego wyrażenia,
  • traktuj plebiscyt jako okazję do rozmowy o języku, a nie jako słownik obowiązkowych modnych słów,
  • szanuj fakt, że część wyrażeń ma charakter „wewnętrzny” i najlepiej działa w grupie rówieśniczej.

Dla młodzieży z kolei Młodzieżowe Słowo Roku bywa lustrem, w którym widać, jakie postawy i emocje dominowały w danym czasie. Raz będzie to luz i radość ujęte w okrzyku „essa”, kiedy indziej ironiczny dystans, jak w słowach typu „dzban” czy „żal.pl”. W 2025 roku to miejsce zajęło „szponcić”, a to, czy utrzyma się w codziennym języku, pokaże już zwykła rozmowa w szkole, pracy i internecie.

Redakcja zobavi.pl

Zespół redakcyjny zobavi.pl z pasją zgłębia świat dziecka, edukacji oraz rozrywki. Uwielbiamy dzielić się wiedzą i inspiracjami, pomagając rodzicom i opiekunom w prosty sposób odkrywać nowe pomysły na naukę i zabawę. Razem sprawiamy, że codzienne wyzwania stają się łatwiejsze i przyjemniejsze!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?